- ciekawe co dziś nas napadnie – powiedział, raczej do siebie Frenn
- nie mam pojęcia – odpowiedział także jakby do siebie Szrama
Pazur zaskomlał cichutko potwierdzając rezygnację panującą w drużynie.
- słońca nawet nie widać- westchnął Szrama
- chodź już, musimy dziś dotrzeć do kryształowego jeziora – ponaglał niezbyt przekonywująco Frenn
- wiem, wiem – kryształowe to ono było kiedyś, teraz to pewnie jest lepkie bajoro ze smolastymi bańkami, ale skoro się uparłeś to idziemy.
- też nie mam ochoty zostać tu dłużej, ale to jest jedyna nadzieja jaką mam, muszę się dowiedzieć...nie skończył Frenn, coś wielkiego i szarego przeciało wysoko na niebie, przerażliwie skrzknęło i umilkło, znikając za wierzchołkami pobliskich gór...
- niepodoba mi się to – stęknął Szrama a Pazur potwierdził jego słowa skomląc nieco głośniej...
- to zaczekajcie tu na mnie – powiedział Frenn – sam się tym zajmę
- no jasne – sam – na twarzy pojawił się lekki uśmiech – tak nie dam Ci tej satysfakcji, chodź piesku trzeba pomóc temu ..he he.. bohaterowi
Ruszyli jakby raźniej, a mimo grubej warstwy ciężkich brązowych chmur, zrobiło się trochę może jakby jaśniej...
Nagle, przed nimi powietrze zawirowało, w ognistym wirze pojawiła się postać – niewyraźna lecz z każdą chwilą coraz bardziej materialna, Fren i Szrama szybko wyciągneli broń, a Pazur zjeżył sierść...Wir zniknął a w miejsce jego stała przyjaciółka Szramy, były Sukub zmieniony przez Szramę w człowieka, a raczej Szrama zabił w niej zło, dość dziwnie jednym namiętnym pocałunkiem...
- a to ty ? – opuścił miecz Szrama chciał coś powiedzieć, o tym że powinna zostać w domu i, że ta wyprawa nie dla niej jest, bo przecież mogłoby się coś przydażyć, nie zdążył, szybki prawy prosty zwalił go z nóg, dziwczyna choć nie wyglądała na mocarza krzepę miała dalej iście diabelską, zresztą była świtnym fechmistrzem a i zachowała w sobie część magii...ognistej jak i ona sama
- jak mogłeś mnie zostawić samą? – wrzasnęła na niego- wiesz, że bez Ciebie nie dam sobie rady? – Frenn zachowywał zdziwione milczenie patrząc na Pazura, ten odpowiedział mu również znaczącym spojrzeniem...
- Ależ to niebezpieczne miejsce możemy tu zginąć, martwię się o Ciebie – odpowiedział Szrama wstając, pocierał zaczerwienione oko, wkrotce będzie fioletowo-sine, ale nie dbał o to, nie chciał by coś się stało Oktawii, bo również i on po tym pocałunku uległ zmianie...nie przyznawał się do tego ale jednak...
- nic mnie to nie obchodzi – chcę być tam gdzie ty – odpowiedziala Oktawia i odwróciła się plecami – a teraz chodźmy
- no...chodźmy przeciągle odpowiedział Frenn z kpiarsko-szelmowskim uśmiechem spogladając na Szramę , ten wzruszył ramionami jakby chciał powiedzieć – no co?
- widziałam ! – powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha Oktawia , a Pazur szczeknął radosnie i podbiegł do Oktawii....
- chyba nam jej tu brakowało nieprawdzaż? – szypnął Frenn na ucho Szramie
-chyba tak – odparł Szrama usmiechając się całą twarzą
O i kobieta wchodzi w gre!!!
OdpowiedzUsuń