wtorek, 17 lutego 2009

FrennW14


Gdzieś nad brzegiem urwistej skały stał Frenn, zapatrzony w dal, poza horyzont, myślał czy kiedykolwiek wróci do domu, do swojego lasu, Srebrnookiej, czy też zostanie tu na zawsze…minuty płynęły a Frenn pozostawał w zadumie, Pazur cichutko zaskomlił rozumiejąc rozterki…tylko Szrama nie przejmował się całą sytuacją drzemiąc pod drzewem i pochrapując od czasu do czasu…tak upłynął wieczór, bez zbędnych słów…
Następnego dnia, poranek wstał chłodny, przetykany mżawką i nieprzyjemnym wiatrem. Tu i ówdzie pojawiły się błotniste kałuże, jednakże przyjaciele szli dalej przez dość ponuro wyglądający krajobraz, po jakimś czasie dotarli do martwo wyglądającego lasu, gdzie liście wyglądały jakoś tak szaro, jakby przyprószone pyłem wieków, żadnego śpiewu ptaków, niewiele zwierząt bojaźliwie uciekających przed podróżnikami. Maszerowali w milczeniu, przygnębieni jakimiś bliżej nieokreślonymi sprawami, a może tym ponurym widokiem, aż doszli do rozstaja dróg, gdzie znak był i owszem zniszczony równie dawno jak dawno w tym lesie była wiosna…
- no dobrze – to dokąd teraz zmierzamy ? – spytał trochę niecierpliwie Szrama
- na południe do Portu …- nie skończył Frenn, gdy nisko nad głową szybko przeleciał olbrzymi nietoperz…
- a cóż to…!!?- wykrzyknął Szrama
- nie wiem – odparł spokojnie Frenn, ściągając z ramion łuk – ale się dowiem…
Nagle powietrzem wstrząsnął silny podmuch i obaj przyjaciele chwycili się z uszy nie słysząc jednakże żadnego dźwięku, Pazur natomiast zawył przeraźliwie i zaczął uciekać w głąb lasu. Frenn pomimo bólu napiął łuk i celując w kierunku gałęzi, na której siedziało to stworzenie z otwartym pyskiem jakby krzyczało choć wokół panowała cisza…grobowa wręcz cisza…strzała świsnęła i po krótkiej chwili dosięgła bezbłędnie cel…nietoperz spadł, cisza się skończyła ból w uszach nagle znikł…
- rety- powiedział Szrama – w życiu ni spotkałem takiego stworzenia
- dziwne – te nietoperze żyją w mojej krainie, nie są co prawda tak duże ale jednak dość podobne – zastanawiał się głośno Frenn…
- czyżby to była droga do domu? – dodał Szrama, lecz Frenn nic odpowiedział, tylko rozglądał się za Pazurem, który po chwili wyłonił się zza krzaków, z bardzo strapioną miną..
- Jeśli tych stworzeń jest tu więcej, Pazur tego może nie przetrwać ma bardziej czuły słuch od naszego, musimy poszukać innej drogi – stwierdził Frenn
- jak sobie życzysz – odparł trochę zadowolony Szrama, bo ta droga mu się od początku nie bardzo podobała…
- wiem o czym myślisz, chcesz byśmy zostali na noc w Grodzie nieopodal?
- a czemu nie? – nalegał Szrama – zatrzymamy się, napijemy , uzupełnimy zapasy, odpoczniemy może? – ostatnie słowa dodał dość niepewnie…
- no dobrze, zgodził się Frenn i z troską pogłaskał ogromnego srebrnego wilka, który odpowiedział radosnym merdaniem – jemu też nie podoba się ta droga – dodał Frenn a na jego twarzy zagościł ledwo zauważalny uśmiech…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz