Cóż, w chwili gdy Szrama mówił te słowa, z „elitarnej” gwardii władcy zostało może pięciu najbardziej tchórzliwych , a może najbardziej zaradnych żolnierzy. Bowiem reszta gwardii pozostała w lesie, przygwożdżona do drzew, a ci którzy jeszcze mogli oddychać o własnych siłach, poważnie rozważali zmianę zawodu, na mniej kontuzyjny...ot choćby na kowala tudzież cyrulika…
Ci, którzy jeszcze mieli chęć naprzykrzania się Frennowi, Szramie i Pazurowi, ukrywali się wśród pałacowych zakamarków, chcąc wykorzystać element zaskoczenia i znajomości terenu….nie wiedzieli jednak, iż Pazura i jego doskonały węch trudno było zaskoczyć, a każdy ruch wilka był uważnie obserwowany przez przyjaciół, więc jedyne zaskoczenie jakie udawało się osiągnąć gwardzistom, to ich własne, kiedy wybiegając z krzykiem zza rogu, nadziewali się prosto na ostrza dwóch współpracujacych mieczy…
Do czasu...kiedy ktoś bardziej zorganizowany postanowił ustrzelić intruzów z łuku, wysyłając pozostałości "gwardii" na dachy rozpoczynając ostrzał, było momentami nawet groźnie, lecz łuk Frenna nie pudłował. I wtedy piersza strzała przeleciała całkiem blisko trafiając wóz nieopdoal przyjaciół.
- tam daleko, na dachu świątyni- szepnał Szrama, ale Frenn wymierzył, już łuk w tamtym kierunku,
- nie uda Ci się to, nic z tego, za daleko na Twój krótki łuk – wyszeptał Szrama
Lecz Frenn nie słuchał go, napiął cięciwę, poczuł miłe łaskotanie lotki na policzku, mierzył w stopę, przesuwał delikatnie łuk w górę, na kolano, brzuch…świstęła druga strzała wystrzelona przez łuczniczke, przeleciał jakiś metr obok wbijając sie w nieszczęsny wóz – za daleko – dalej szeptał Szaram ale bardziej do siebie niż do Frenna, a Frenn dalej w skupieniu przesuwał łuk w górę, czując powiew wiatru, najdelikanijeszy nawet, gdzieś w zakamarkach podświadomości był on, cel i wiatr…a ręka działa już sama czekając na ten moment…cel tuż nad prawym uchem…strzała popędziła w tym kierunku…
- za wysoko mój przyjacielu, nie dojdzie celu – powiedział żałośnie Szrama, Frenn tylko się uśmiechnął I w tej chwili łuczniczka złapała się w okolicach serca…I bezwładnie osuneła się wzdłuż dachu spadając bezdźwięcznie na dziedziniec…
Szrama nic powiedział, tylko patrzył z niedowierzaniem na Frenna.
- Idziemy – powiedział sucho Frenn – mamy rachunki do wystawienia temu bydlakowi. I ruszyli do zamkowych komnat, gdzie skulony ze strachu władca czekał na swój koniec…a koniec miał dopiero przyjść po procesie, w którym wszystkie ofiary dały świadectowo jego zbrodniom , a sprawiedliwość choć rzadka na tym świecie, zatriumfowała wśród prostych ludzi bardzo jej łaknących….
A Frenn Szrama i Pazur ruszyli dalej, w poszukiwaniu przystani…
swietne-zaraz lepiej sie czuje
OdpowiedzUsuń22 years old Executive Secretary Dolph Aldred, hailing from Cottam enjoys watching movies like Los Flamencos and amateur radio. Took a trip to Uvs Nuur Basin and drives a New Beetle. dowiedziec sie tutaj
OdpowiedzUsuń