wtorek, 24 lutego 2009

FrennW17

Tu musiało być pięknie – westchnęła Oktawia, patrząc na martwe wody Kryształowego jeziora. Kikuty drzew przeglądały się w wodzie stercząc gdzie niegdzie z samej wody, dwa łańcuchy górskie otaczały jezioro a na horyzoncie widać było niebieską kreskę morza.Dzięki kompletnej ciszy z oddali dobiegał delikatny odgłos wodospadu. Własnie ta cisza była równie przygnębiająca co martwy las.
Oktawia podeszła bliżej brzegu i włożyła dłoń do wody natychmiast jednak ją wyjęła – brr zimna jak lód – musiała byc zimna, dłoń Oktawii poczerwieniała w jednej chwili
- Frenn natychmiast powchwycił dłoń Oktawii mocno przycisnął do siebie i wyszeptał coś na kształ modlitwy, dłoni wróciła zdrowa barwa, Frenn jeszcze przez moment stał jakby oszołomiony, po czym się ocknął....
- za chwilę ręka całkiem by ci zdrętwiała... to nie jest tylko woda...dziwne, że nie paruje- z wysiłkiem mówił Frenn – widać było wyczarpał się bardzo, uzdrwiając Oktawię.
- dziekuję – powiedziala Oktawia
- dziekuję – powiedział Szrama, który jakoś zbladł...
- co to był za czar? – bardzo interesujące – zaczęła Oktawia – nie znam czegoś takiego
- to nie czar – wyjaśnił Frenn – to wiara....
- wiara? – spytała się Oktawia, chciałabym mieć taką wiarę
- ja też – powiedział Szrama – ale to nie takie proste jak Ci się wydaje dodał natychmiast – też próbowałem ale nic z tego nie wyszło, chociaż wiesz..są różne ścieżki wiary, można wierzyć i leczyć jak Frenn i można wierzyć i działać jak my, i wtedy wszystko co robimy udaje się nam zauważyłaś?
Oktawia nic nie powiedziała, ale widać było, że słowa te zastanowiły ją głeboko.
- nie wiem jak wy...ale gdzieś się.. trzeba rozbić – dalej lekko słabym głosem powiedzial Frenn
- dobrze, myślę, że powinnisy się cofnąć o parę mil, widziałem tam opuszczony szałas niedaleko drogi
- zatem chodźmy, mam jeszcze trochę sił
I poszli, Oktawia z Pazurem szli trochę z tyłu. Oktawia potrzebowała trochę dystansu..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz