piątek, 13 lutego 2009

FrennW3


Zielone liście mokre od wilgoci, moczyły ubranie. Grobowa cisza panowała tu niepodzielnie. Stare zmurszałe kamienie dawały do zrozumienia, że jest to cmentarz... dawno zapomniany cmentarz. Szrama i frenn czuli, że dopuki nie zakłucają spokoju tego miejsca mogą cieszyć się życiem. Każdy krok wydawał głośny, mimo że obaj poruszali się nieomal bezszelestnie. Srebrny pazur podkulił ogon i spuścił łeb, ale dzielnie i cicho kroczył za przyjaciółmi. Dotarli do mauzoleum, wykutym w skale. W wejściu czaiło się zło. "To tu" - porozumieli się wzrokiem... Szrama bezgłośnie wyciągnął miecz, przekuty na nowo, ze srebrnymi inskrypcjami. Frenn wyciągnął strzałe, jedną z dziesięciu ostatnich srebrnych strzał. Ostrożnie weszli do środka. Srebrny pazur został na zewnątrz. W jaskini panował zupełny mrok i choć Frenn potrafił świetnie widzieć w mroku, to ta ciemność była inna, mąciła umysł, budziła strach. Frenn wyszeptał słowa krótkiej modlitwy, i spojrzał na Szramę.Ten wyprostował się i jakby zmężniał przez ułamek sekundy ale widać było, że nabrał odwagi. Po kilku minutach dotarli do Sali ... wśrod zupełnej ciszy słychać było miarowe kapanie wody, i o dziwo w Sali nie było ciemno, u stropu przebijało się światło, rozświetlając wnętrze mętym światłem. –poczekamy tutaj, wyszeptał ledwie słyszalnie Frenn – Szrama przytaknął głową i schował się za ogromny niczym kolumna stalagmit. Frenn znalazł zagłębienie w skale,

z której doskonale widział wylot korytarza. Obaj zastygli w oczekiwaniu, nie upłyneło pół godziny gdy gdzieś z głębi jaskini, jakby z podziemi, dobiegło potępiecznie wycie. Grymas bólu pojawił sie na twarzach przyjaciół lecz wytrwali, wytrwali bo wiedzieli że sa jedynymi mogącymi przeciwstawic sie temu ogromnemu złu. Po chwili ukazał się wampirzy-wilk. Wielki potwór, hyżo wyskoczył ze korytarza widącego do jego leża i szybciutko zmierzał do wyjścia. Gdy nagle Szrama zagrodził mu drogę... – Pamiętasz mnie?- krzyknał Szrama i ściągnąl z twarzy maskę – wilk zawył przeraźliwie, lecz Szrama stał niewzruszony – To twój koniec wilku – warknął przez zęby. Wilk w jednej chwili rzucił się na szramę, lecz w tym momencie zawył boleśnie, gdyż strzała Frenna ugodziła go między żebra, Wilk zaczął się miotać po calej jaskini wyjąc wsciekle. To srebro ze strzały zaczeło wypalać zło. Wilk widząc, że nic na to nie poradzi zwrócił sie przeciwko przyjaciołom. Skoczył ku Frennowi jako to jego strzała ugodziła go boleśnie, i już widział rozszrpane gardło tego śmiałka co się odważył go skrzywdzić, już wysyał jego duszę, gdy nagle przed oczami zajasniało oślepiająco białe światło. Wilk przeraził się – światlo raniło go bardziej niż strzała w boku. To ten drugi człowiek, to on miał ten świetlisty miecz, uciekać – myślal wilk uciekać...nie zdążył. Szrama błyskawicznie wykorzystał moment strachu wilka, i zamachnął się z całej siły, tak jakby cierpienia wszystkich pokrzywdzonych przez wilka dodały mu sił, miecz z furkotem ciął powietrze, i w tym momencie nie było żadnej tarczy i żadnej zbroi mogącej powstrzymać to ostrze, a na jego drodze była tylko głowa wilka. Wilk poczuł jak fala światła i gorąca rozrywa go od zewnątrz, jak uwiązione w jego wnętrzu dusze ulatują przez otwory zrobine przez światło, jak słabnie w każdej chwili, jak czas wypelnia jego wnętrzności, które rozpadają sie w pył nicości z takim bólem , jakiego nie czuł nigdy. Wiedział że to koniec ...dla niego bezwzględny koniec. Głowa wilka potoczyła się po skale. Frenn i Szrama zobaczyli jak ciała wilka na krótką chwilę coś zaświeciło jasnym blaskiem i jakby z ulgą rozpłynęlo się po jaskini. Reszta truchła zmieniła się w wielowiekowy pył, zostawiając na dnie jaskini ciemną plamę. Popatrzyli na siebie z radością dumą i szacunkiem – tak to koniec upiora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz