- może panowie wejdą do środka, zaraz się zrobi zimno – zaproponował oberżysta
- dziękujemy gospodarzu, jeszcze chwila – odparł jeden z mężczyzn.
- jeszcze jedno piwko z łaski swojej – dodał drugi…
Karczmarz zniknął w czarnej plamie drzwi. Niebo przecięła spadająca gwiazda, na tyle duża by zwrócić na siebie uwagę…
- pomyśl życzenie – uśmiechnął się jeden z mężczyzn
- jeszcze jedno piwo ? – sarkazm w głosie drugiego był aż nadto wyczuwalny, lecz…
- panowie życzą sobie następne? – spytał zdziwiony karczmarz z kuflami w ręku …
Nagle obaj mężczyźni wybuchnęli śmiechem, karczmarz stał trochę zmieszany lecz po chwili też zaczął się śmiać serdecznie. Pies podniósł głowę i z wyrazem pełnego oburzenia wstał i przeszedł w bardziej ciche miejsce, po czym zakręcił się trzy razy w kółko położył się, ziewnął i zasnął znowu. Śmiech umilkł, a karczmarz pobiegł po następne piwo…dla siebie też.
I tak…powoli zapadała noc, w ciepłym świetle ognia pochodni, kojącym szumie morza, przerywana z rzadka nawoływaniem mew. Przyjaciele skończyli ostatnie piwo i poszli z karczmarzem na małe pięterko gdzie były pokoiki dla gości. Złożyli plecaki, broń … i rzucili się na łóżka znużeni mocnym piwem, i dwoma dniami bezustannej podróży, w deszczu, wietrze i z przygodami takimi, że biedny karczmarz posiwiałby od razu gdyby tylko wiedział…a tak …miał tylko miłych aczkolwiek trochę dziwnych i niebezpiecznie wyglądających gości…
Sam nie czekał długo , zgasił pochodnie, zamknął drzwi i wszedł do małej izby …położyć się spać.
Dobranoc…
bardzo ladnie sie zaczyna czy bedzie ciag dalszy?
OdpowiedzUsuń