jest tam kto ?!! – wrzasnął Szrama
- czego tu – odpowiedział nieprzyjemny zachrypnięty głos.
- jesteśmy strudzonymi wędrowcami potrzebujemy odpoczynku i zakupić trochę zapasów, płacimy złotem – dodał na wszelki wypadek
W bramie słychać było odsuwanie sztab, po chwili wrota uchylił y się troszeczkę i ten sam głos lecz nieco łagodniejszym tonem powiedział – niech panowie rycerze się pospieszą ..szybko, szybko i gdy tylko ogon Pazura znalazł się na dziedzińcu. Wrota zatrzasnęły się głucho.
- przepraszam wielmożnych panów – ale ciężkie czasy nastały ciężkie, lękamy się wszystkiego – ale nie pora o tym nie pora, proszę Niech wielmożowie udadzą się tą uliczką, na końcu jest Oberża „U Krandberego” możecie się tam zatrzymać.
- dziękujemy ci dobry człowieku – powiedział Szrama i rzucił mu srebrną monetę – to za nie pozostanie głuchym na pukanie…dodał
- dziękuje łaskawy panie – zaskrzeczał uradowany odźwierny i zniknął w swej kwaterze.
Frenn nic nie mówił tylko rozglądał się uważnie…coś tu się rzeczywiście działo niedobrego…domy w tej części miasteczka wyglądały na opuszczone, część z nich wyglądała na przypalone, jednak nie pożar zmusił ludzi do ucieczki…
Weszli do karczmy, w izbie było pusto i tak jakoś ponuro… karczmarz przyglądał się im przerażonym wzrokiem…
- czym mogę panom służyć – przywitał ich tak jakby chciał żeby zaraz sobie poszli, lub żeby nawet nie wchodzili
- nocleg dla dwóch ludzi i …psa, kąpiel, kolacja, ale najpierw kufel zimnego piwa, butelkę wina i miskę z wodą – jednym tchem wyrzucił z siebie Szrama kładąc na stole trzy złote monety
- o to wiele za dużo wielmożny panie – wybełkotał karczmarz
- nie martw się reszta dla ciebie – uśmiechnął się od cha do ucha Szrama
A gdy karczmarz zniknął szturchnął Frenna
- ach lubię takie wejścia
- wiem – westchnął Frenn i usiadł w kącie przy stole, z którego widać było całą salę…cóż dziwne ..była pusta…
c.d.n.
coraz bardziej interesujace
OdpowiedzUsuń