wtorek, 17 lutego 2009

FrennW13

Gdzieś …na krawędzi snu przeleciał złoty feniks, zrzucając jedno pióro, spłonął w oczach stając się pierwszym promieniem wschodzącego słońca…
Frenn obudził się trzymając kurczowo lotkę strzały, patrząc tęsknie za snem powoli przytomniał zbierając się do kolejnego dnia…słońce stało już w wysoko, gdy w obozie wybuchła nagle panika…słychać było krzyki, powstał niesamowity zgiełk … wszyscy chcieli jednocześnie wydostać się z tego miejsca. Uciekając gdzie popadnie, tratowali się wzajemnie, z krzykiem przerażenia…Frenn się im nie dziwił, wszyscy tu obecni przeżyli istne piekło, by wydostać się z piekła w którym niespodziewanie przyszło im żyć. Zatem na wszelki objaw czegoś nieracjonalnego wszyscy reagowali bardzo spontanicznie, słusznie obierając drogę ucieczki od nieznanego …Frenn nauczył się poruszać w tym ludzkim strumieniu, także kierował się szybko do miejsca, w którym coś się stało…po chwili dotarł na miejsce gdzie stały cztery odziane w skóry wojowniczki I strzelając z łuków powalały bezbronnych ludzi…Frenn nie myślał zbyt długo chwycił łuk I w mgnieniu oka wypuścił cztery strzały, które pewnie dosięgły celu. W tym momencie nadbiegł Szrama
- co tu się stało? – zapytał lekko zdyszany, rozglądając się wokół
- no właśnie… dziwne …coś tu nie gra ni stąd ni zowąd pojawiają się cztery barbarzynki szyjąc z łuków do wszystkiego co się rusza…na środku obozu? Tak po prostu? Coś tu nie gra
- rzeczywiście – patrz! – krzyknął Szrama wskazując ręką miejsce gdzie poprzedni stały barbarzynki - coś nie gra – dorzucił odbiegając do …czterech barbarzynek stojących dokładnie tak samo jak pięć minut temu , strzelających tak samo jak pięć minut temu, tyle że strzały tym razem zapalały namioty…
- co się tu dzieje? myślał Frenn ponownie wypuszczając strzały, które przelatując przez ciała barbarzynek utkwiły w …namiotach za nimi ..nie dam rady myślał z zaciśniętymi szczękami Frenn podczas gdy szrama próbował związać walką pierwszą z barbarzynek…
Lecz ta śmiejąc się z bezsilności Szramy, który bezskutecznie dźgał fantom wojowniczki mieczem, wypuszczała dalej swoje zabójcze strzały…
Frenn opuścił łuk zrezygnowany - co robić? Myślał intensywnie…Kiedy znów nie wiedzieć skąd tuż za jego plecami pojawiła się świetlista istota, która swym melodyjnym głosem zanitowała…
Frennwayu Astorio weź te strzały,
Wiecznym ogniem naznaczone
Z serc szlachetnych powstały
Walczyć ze złem im przeznaczone
Frenn stał jak wryty…znowu? kto to jest? Co tu się do cholery dzieje?
W dłoni trzymał kurczowo lotki czterech ognistych strzał…
Pióro feniksa…w lotce, legendy głosiły, że pióra feniksów płoną lecz dobrym istotom przynoszą ciepło i ukojenie podczas gdy istoty złe giną w tym ogniu…
Frenn nie zastanawiał się długo…napiął łuk I strzały jedna po drugiej wystrzeliły z sykiem bezbłędnie dosięgając celu. Cztery okropne wojowniczki popatrzyły ze zdziwieniem na tkwiące w ich piersiach płonące strzały i wrzasnęły jednocześnie …najpierw ze złości, że ktoś śmiał je zranić, a potem z bólu od ognia, który zaczął trawić zło…wraz z nimi, po chwili pozostały tylko cztery kupki popiołu I wciąż odbijające się echo ich przeraźliwego wrzasku…
- co to było? – z niedowierzaniem patrzył na to wszystko Szrama, ludzie wokół też wyglądali na kompletnie zdezorientowanych, lecz czując że zagrożenie minęło, wrócili do swych zajęć, choć część z nich rozpoczęła szykowanie się do ponownej zmiany miejsca.
- nie mam pojęcia – odpowiedział zrezygnowany Frenn
- no ale wygląda że masz oko u kogoś na górze – uśmiechnął się Szrama – już drugi raz dostajemy nieoczekiwaną pomoc, nie wiedzieć dlaczego I od kogo
- no właśnie – nie rozumiem tego – I powiem szczerze zaczyna mnie to przerażać…
- będzie dobrze- poklepał po ramieniu przyjaciela \szrama
- obyś się nie mylił, bo ja mam jakieś przeczucie, że dobrze to nie będzie – westchnął Frenn i odszedł w kierunku swojego namiotu…a wysoko gdzieś pod słońcem błysnęło złoto feniksa roniącego kolejne pióro….

1 komentarz: