wtorek, 17 lutego 2009

FrennW15

- Nie uda Ci się to, nic z tego – wyszeptał Szrama, kiedy Frenn usiłować trafić łuczniczkę na szczycie dachu starożytnej światyni – nie no pięknie się władowaliśmy, dodał żałośnie Szrama. A tak! Władowali się, się okrutnie, jak to zwykle bywa podpadli miejscowemu władcy, za to, że nie podzielali pogładów co do gnębienia, więzienia, porywania ludzi…ba nawet wytkneli mu to osobiście przy piewrszej nadarzającej się okazji, gdy ten ów polując jak to miał w zwyczaju na ludzką „zwierzynę” natknął się na nich w pobliskim lesie, oczywiście „zwierzyna” uciekała, a władca zarządził pościg z tymi dwoma obwiesiami, łotrami, I co tam jescze , którzy zniszczyli mu zabawę…
Cóż, w chwili gdy Szrama mówił te słowa, z „elitarnej” gwardii władcy zostało może pięciu najbardziej tchórzliwych , a może najbardziej zaradnych żolnierzy. Bowiem reszta gwardii pozostała w lesie, przygwożdżona do drzew, a ci którzy jeszcze mogli oddychać o własnych siłach, poważnie rozważali zmianę zawodu, na mniej kontuzyjny...ot choćby na kowala tudzież cyrulika…
Ci, którzy jeszcze mieli chęć naprzykrzania się Frennowi, Szramie i Pazurowi, ukrywali się wśród pałacowych zakamarków, chcąc wykorzystać element zaskoczenia i znajomości terenu….nie wiedzieli jednak, iż Pazura i jego doskonały węch trudno było zaskoczyć, a każdy ruch wilka był uważnie obserwowany przez przyjaciół, więc jedyne zaskoczenie jakie udawało się osiągnąć gwardzistom, to ich własne, kiedy wybiegając z krzykiem zza rogu, nadziewali się prosto na ostrza dwóch współpracujacych mieczy…
Do czasu...kiedy ktoś bardziej zorganizowany postanowił ustrzelić intruzów z łuku, wysyłając pozostałości "gwardii" na dachy rozpoczynając ostrzał, było momentami nawet groźnie, lecz łuk Frenna nie pudłował. I wtedy piersza strzała przeleciała całkiem blisko trafiając wóz nieopdoal przyjaciół.
- tam daleko, na dachu świątyni- szepnał Szrama, ale Frenn wymierzył, już łuk w tamtym kierunku,
- nie uda Ci się to, nic z tego, za daleko na Twój krótki łuk – wyszeptał Szrama
Lecz Frenn nie słuchał go, napiął cięciwę, poczuł miłe łaskotanie lotki na policzku, mierzył w stopę, przesuwał delikatnie łuk w górę, na kolano, brzuch…świstęła druga strzała wystrzelona przez łuczniczke, przeleciał jakiś metr obok wbijając sie w nieszczęsny wóz – za daleko – dalej szeptał Szaram ale bardziej do siebie niż do Frenna, a Frenn dalej w skupieniu przesuwał łuk w górę, czując powiew wiatru, najdelikanijeszy nawet, gdzieś w zakamarkach podświadomości był on, cel i wiatr…a ręka działa już sama czekając na ten moment…cel tuż nad prawym uchem…strzała popędziła w tym kierunku…
- za wysoko mój przyjacielu, nie dojdzie celu – powiedział żałośnie Szrama, Frenn tylko się uśmiechnął I w tej chwili łuczniczka złapała się w okolicach serca…I bezwładnie osuneła się wzdłuż dachu spadając bezdźwięcznie na dziedziniec…
Szrama nic powiedział, tylko patrzył z niedowierzaniem na Frenna.
- Idziemy – powiedział sucho Frenn – mamy rachunki do wystawienia temu bydlakowi. I ruszyli do zamkowych komnat, gdzie skulony ze strachu władca czekał na swój koniec…a koniec miał dopiero przyjść po procesie, w którym wszystkie ofiary dały świadectowo jego zbrodniom , a sprawiedliwość choć rzadka na tym świecie, zatriumfowała wśród prostych ludzi bardzo jej łaknących….
A Frenn Szrama i Pazur ruszyli dalej, w poszukiwaniu przystani…

2 komentarze:

  1. 22 years old Executive Secretary Dolph Aldred, hailing from Cottam enjoys watching movies like Los Flamencos and amateur radio. Took a trip to Uvs Nuur Basin and drives a New Beetle. dowiedziec sie tutaj

    OdpowiedzUsuń