wtorek, 24 lutego 2009

FrennW18

Powoli opadał pył, wśród gruzów, kawałków skał i nadpalonych drew, ukazywał się obraz pobojowiska. Z warowni czarnoksiężnika została tylko sterta leżących w nieładzie kamieni, skała na której stała warownia, pękła i częściowo osuneła się do jeziora, pochłaniając tym samym prawie cała twierdzę. Woda w jeziorze była zimna, jednak czysta... czysta zwykła woda. Frenn obrócił głowę, z włosów poleciał pył. Zobaczył leżącego Szramę bez maski, i patrzącą z miłością Okatwię na oszpeconą Twarz Szramy, w jej oczach wciąż ogniście złotych, pojawiły się dwie krople łez.
Szrama jęknął i otworzył oczy
- co się tak gapicie? – wystękał – kurczę muszę sobie chlapnąć, bo mi coś zaschło w gardle.
W odpowiedzi otrzymał setki uścisków i pocałunków na przemian od Oktawii Frenna a nawet od Pazura..
- no dobrze dobrze nic mi nie jest – gdzie to piwo?
Wstał pojękując- a Oktawia przyłożyła do jego Twarzy swoje dłonie...
- czy to jest modlitwa?- spytała cicho i po chwili z jej palców wypłynęły złociste promienie owijając twarz Szramy niczym bandarz, trwało to chwilę a Oktawia zaciskała wargi do krwii blednąc z wysiłku...gdy złoty bandarz opdał twarz Szramy była...wyleczona, żadnych blizn żadnych zadrapań
- jakoś wiedziałam, że to potrafię – powiedziała Oktawia i osunęła się osłabiona na ziemię, natychmiast pochwycił ją Szrama, nie mówił nic, ale twarz mówiła wszystko, radość wzruszenie i miłość do ex-diablicy malowała się w oczach Szramy...
-chyba czas na nas piesku – powiedział Frenn do Pazura, a ten pomerdał ze zrozumieniem ogonem
- jak to ? – spytali jednocześnie Szrama i Oktawia – chyba nas nie zostawicie....
- poznaję to miejsce – w moim domu wygląda identycznie wystarczy tylko przejeść przez tę bramę – wskazał na kilka oderwanych głazów, które spadając utworzyły coś na kształt bramy, jednak coś dziwnego było w tej bramie... to wyglądało jakby wcześniej ktoś zabrał framugę i został tylko otwór a spadające głazy otoczyły własnie ten otwór...po drugiej stronie widać było jezioro i las, zielony Północny las, w którym Frenn sie wychował, poznał go od razu...poza obszarem bramy był również las, ale jeszcze zniszczony ostatnią walką i latami złej aury tego miejsca, miejsca Szramy i Oktawii
- żegnajcie przyjaciele nie zobaczymy się więcej – powiedział Frenn i gwizdnął na Pazura, szybko przeszli przez bramę nim Szrama zdążył powiedzieć „czekaj” powiedział tylko
- może i tak lepiej, nie lubię długich pożeganań, gdzie to moje piwo – dodał i otarł łokciem łzę kręcącą się w oku
- chodźmy już - dodała Oktawia obejmując Szramę – zbudujmy dom na tym brzegu, może kedyś ktoś stanie w tej bramie i będziemy mogli go przywitać – dodała całkiem wesołym już tonem

1 komentarz: