Pierwsze promienie słońca połaskotały twarz Zahni, chcąc przewrócić się na bok by jeszcze trochę się zdrzemnąć uświadomiła sobie, że nie może się ruszyć. Próbowała wstać, nic z tego. Jedynie, co mogła zrobić to otworzyć oczy, lecz i tak niewiele widziała, gdyż wstające słońce oślepiało ją zupełnie. Powoli przypominała sobie wczorajsze wydarzenia. Gdy niespodziewanie cień zasłonił jej twarz.
- kim jesteś? – zapytał cień – głos miał łagodny lecz stanowczy, a przy tym trochę smutny… nie odpowiedziała. Nie będzie rozmawiać z brutalami, którzy napadają na samotne księżniczki, nawet wtedy, gdy przeistaczają się w złodziejaszki…
- pytam jeszcze raz ..kim jesteś? – tym razem głos miał o wiele więcej stanowczości niż poprzednio… ale wciąż w nim była ta łagodność, która docierała w najbardziej ukryte miejsca w sercu Zahni… nie to nie może być bandyta…na pewno nie…
- na imię mam Zahni…księżniczka Zahni, córka króla Urthalaru...
- jestem Frennay – syn Qurrandy sprzątaczki z Alaghmaru …dodał dystyngowanie Frenn – powiedz czemu trujesz bydło smoka?
- ja ? – zaskoczenie na twarzy Zahni było prawdziwe – jako to trujesz? przecież właśnie je chciałam uleczyć, a ty mi w tym skutecznie przeszkodziłeś Frennay’u.
- uleczyć tym? – i Frennay wyciągnął fiolkę z dziwnym płynem.
- no tak – odpowiedziała księżniczka – lecz w jej głosie pojawiła się niepewność – kolor cieczy w świetle dziennym wyglądał paskudnie, zupełnie inaczej niż wczoraj wieczorem gdy otrzymała tę fiolkę od tego druida…o ile to był druid - dał mi ją pewnien druid… - dodała i po namyśle dorzuciła – tak sądzę, że to był druid…chyba… miał taką zabawną szatę i jelenie rogi przy kapturze i takie dziwne stworzenie na ramieniu, rochę jak nietoperz, trochę jak mały smok…i …bliznę po oparzeniu na prawej ręce ..i..
-słucham? – ostatnia informacja zelektryzowała Fernna – miał bliznę na prawym przedramieniu?
-tak ! – aż mnie zemdliło….
- więc Suin von Perti powrócił…-Frenn już nie słuchał co mówiła Zahni, usiadł ciężko i zamyślił się… - von Perti powrócił …
- kim jesteś? – zapytał cień – głos miał łagodny lecz stanowczy, a przy tym trochę smutny… nie odpowiedziała. Nie będzie rozmawiać z brutalami, którzy napadają na samotne księżniczki, nawet wtedy, gdy przeistaczają się w złodziejaszki…
- pytam jeszcze raz ..kim jesteś? – tym razem głos miał o wiele więcej stanowczości niż poprzednio… ale wciąż w nim była ta łagodność, która docierała w najbardziej ukryte miejsca w sercu Zahni… nie to nie może być bandyta…na pewno nie…
- na imię mam Zahni…księżniczka Zahni, córka króla Urthalaru...
- jestem Frennay – syn Qurrandy sprzątaczki z Alaghmaru …dodał dystyngowanie Frenn – powiedz czemu trujesz bydło smoka?
- ja ? – zaskoczenie na twarzy Zahni było prawdziwe – jako to trujesz? przecież właśnie je chciałam uleczyć, a ty mi w tym skutecznie przeszkodziłeś Frennay’u.
- uleczyć tym? – i Frennay wyciągnął fiolkę z dziwnym płynem.
- no tak – odpowiedziała księżniczka – lecz w jej głosie pojawiła się niepewność – kolor cieczy w świetle dziennym wyglądał paskudnie, zupełnie inaczej niż wczoraj wieczorem gdy otrzymała tę fiolkę od tego druida…o ile to był druid - dał mi ją pewnien druid… - dodała i po namyśle dorzuciła – tak sądzę, że to był druid…chyba… miał taką zabawną szatę i jelenie rogi przy kapturze i takie dziwne stworzenie na ramieniu, rochę jak nietoperz, trochę jak mały smok…i …bliznę po oparzeniu na prawej ręce ..i..
-słucham? – ostatnia informacja zelektryzowała Fernna – miał bliznę na prawym przedramieniu?
-tak ! – aż mnie zemdliło….
- więc Suin von Perti powrócił…-Frenn już nie słuchał co mówiła Zahni, usiadł ciężko i zamyślił się… - von Perti powrócił …
to jest sliczne.jak z basni 1001 i jednej nocy. masz ciag dalszy???
OdpowiedzUsuńhmmm...trudno to nazwać ciągiem dalszym, ale jeszcze troszkę tego będzie...w sumie to 10+18 w wersji W czyli 28 części....cierpliwości...acha, jeśli chodzi o Zahni to jej chyba już nie będzie
OdpowiedzUsuń